sobota, 30 października 2010

odkrycie...

Dzisiejsze słońce, ciepło i pewnie tysiąc innych rzeczy, które zbiegły się dzisiejszym rankiem, sprawiły, że odkryłam na nowo magię pewnego miejsca… Jak za sprawą magicznej różdżki, coś, co do tej pory było tylko pewnym ciężarem, nabrało lekkości, innego wymiaru, magicznego blasku i… w końcu zobaczyłam w tym wszystkim miejsce dla siebie. Odkryłam potencjał tego miejsca, rzeczy tam ukrytych a przede wszystkim ogrodu, który do tej pory był mi obcy i niedostępny jakby nie chciał mnie wpuścić, a dziś dostałam zaproszenie… magia?

na razie dziki i niedostępny



latem nie dało się tu wejść, bo rośliny, jak w bajce, nie wpuszczały

ukryte między drzewami, a trzy nawet zamieszkałe...

resztka sadu...

widok z ogrodu na dolinę rzeki




ołowiane zabawki


skarby na strychu








:)

2 komentarze:

  1. bo do tej pory to miejsce generowało tylko koszty i obowiązki a nie było w tym wszystkim radości i przyjemności...

    OdpowiedzUsuń